Noc nie była aż tak surowa, jak kilka
ostatnich. Wiatr nie był na tyle silny, abym czuł pod sierścią
jego mroźne wycie, a łapy już nie traciły czucia przy tak niskich
temperaturach.
Dziś mogłem stać przed starym magazynem jako człowiek, a nie wilk. Kurtkę i tak musiałem mieć na sobie, jednak kiedy temperatura wzrośnie do jeszcze kilku stopni — będzie ona zbędna.
Krążyłem przy wejściu, co jakiś czas obchodziłem magazyn. Raz zaczynałem od prawej, raz od lewej. Nie utrzymywałem stałego tempa — czasem poruszałem się prawie biegiem, czasem powolnym spacerkiem. Aby zmylić ewentualnych najeźdźców, niekiedy stawałem w połowie mojej drogi i szybko wracałem.
Dziś mogłem stać przed starym magazynem jako człowiek, a nie wilk. Kurtkę i tak musiałem mieć na sobie, jednak kiedy temperatura wzrośnie do jeszcze kilku stopni — będzie ona zbędna.
Krążyłem przy wejściu, co jakiś czas obchodziłem magazyn. Raz zaczynałem od prawej, raz od lewej. Nie utrzymywałem stałego tempa — czasem poruszałem się prawie biegiem, czasem powolnym spacerkiem. Aby zmylić ewentualnych najeźdźców, niekiedy stawałem w połowie mojej drogi i szybko wracałem.